#2016-08-10 02:50:15 

MiecznikONA

Użytkownik

Posty: 78

Skąd: Zabrze

Wiek: 18

W moim akademiku po prostu nie da się dostać do kuchenki, są strasznie oblegane. A jeszcze nie każdy po sobie posprząta i chęć na gotowanie od razu mija, kiedy trzeba myśleć o tych resztkach do zgarnięcia i umycia… Jak było u was? Czy można mieć własną kuchenkę? To byłby cud techniki…
#2016-08-10 04:33:23 

GarnczekZłota

Użytkownik

Posty: 92

Skąd: Działdowo

Wiek: 25

Przeczytaj regulamin. U mnie w akademiku była dobra i dosyć dostępna instalacja gazowa Poznań radzi sobie z tym zupełnie nieźle. Ale wyobrażam sobie co przeżywasz i wiem, że moi kumple z innej okolicy przemycili sobie do pokoju kuchenkę turystyczną, by jakoś sensownie żyć i nie paść z głodu;)
#2016-08-10 05:52:41 

słitaśna

Użytkownik

Posty: 76

Skąd: Katowice

Wiek: 18

A ja zamiast przemycać polecam po prostu porozmawiać z panią z recepcji. Wiemy, że kuchenki gazowe turystyczne naprawdę potrafią ułatwić życie i jeśli ktoś sensownie z nich korzysta to można się dogadać. Mój regulamin zabrania, ale doszliśmy do kompromisu. Swoją kuchenkę trzymam właśnie w recepcji i zabieram ją kiedy chcę coś ugotować.:)
#2016-08-10 07:11:16 

mocnoslaba

Użytkownik

Posty: 81

Skąd: Mikołajki

Wiek: 18

No zazwyczaj nie wolno, ale czasami trzeba kombinować. Choć dla mnie wspólna kuchnia to jest nic w porównaniu z dzieleniem łazienki. Oprócz kuchenki turystycznej zdecydowanie przydałby mi się jeszcze turystyczny prysznic.
#2016-08-10 08:28:06 

fajnasabina

Użytkownik

Posty: 130

Skąd: Białobrzegi

Wiek: 32

właśnie ja nie rozumiem jak ludzie mogą zostawiać po sobie taki syf. Jeśli coś jest wspólne to nie znaczy, że musi wyglądać jak totalna zaraza…
DODAJ ODPOWIEDŹ
Copyright 2015